Duchowość wg. ks. Marka Dziewieckiego to „zdolność człowieka do zrozumienia samego siebie, czyli do znalezienia odpowiedzi na pytanie: kim jestem, skąd się wziąłem, dokąd zmierzam, w oparciu o jakie więzi i wartości mogę osiągnąć cel mojego życia. Dzięki duchowości człowiek potrafi zająć świadomą i odpowiedzialną postawę wobec samego siebie i drugiego człowieka, wobec Boga i świata. Odmienne rodzaje duchowości (na przykład chrześcijańska, buddyjska czy ateistyczna) to efekt odmiennego sposobu rozumienia przez człowieka samego siebie oraz sensu swej egzystencji. Człowiek pozbawiony duchowości jest podobnie bezradny i zagrożony, jak zwierzę pozbawione instynktów. Duchowość pełni rolę centralnego ośrodka sterowania życiem”.

O ile rozwój fizyczny i intelektualny człowieka następuje w sposób naturalny, a w społeczeństwach rozwiniętych istnieją nawet przepisy prawne określające wiek dziecka, od jakiego powinno rozpocząć naukę w szkole, o tyle o rozwój duchowy trzeba zadbać samemu. Początkowo o rozwój duchowy dziecka dbają jego rodzice przekazując swój system wartości i odpowiadając na kluczowe pytania dotyczące życia, ale w miarę kształtowania się osobowości i odrębności od rodziców młodego człowieka dbanie o rozwój duchowy (więź z Bogiem) staje się odpowiedzialnością indywidualną.
Istotą więzi – relacji do Boga lub do drugiego człowieka jest miłość i zaufanie. Nie chodzi jednak o stan emocjonalny, ale o akt woli, czyli postawę serca. W dochodzeniu do zjednoczenia się z Bogiem z pomocą przychodzą praktyki religijne zmierzające do usuwania pojawiających się w relacji przeszkód oraz trening emocjonalny, duchowy i moralny definiowany jako asceza. Chrześcijanie podejmują działania ascetyczne w celu zdobycia cnót nadprzyrodzonych, aby dążyć do świętości i integralności i w ten sposób zbliżyć się do Boga.
Słowo asceza pochodzi z języka greckiego (ascein – ozdabiać, ćwiczyć):
- u Homera oznaczała pracę artystyczną i techniczną;
- u Ksenofonta oznaczała ćwiczenie się w jakimś rzemiośle czy też sztuce oraz ćwiczenia cielesne,
- u Platona określała także wysiłek w celu osiągnięcia życia kontemplacyjnego;
- u Arystotelesa ćwiczenie rozumu i woli;
- w literaturze chrześcijańskiej słowo asceza pojawiło się dzięki Klemensowi Aleksandryjskiemu i Orygenesowi, i odnosi się do życia duchowego i moralnego.
Może się wydawać, że pieniądze nie mają wiele wspólnego z Bogiem ani z życiem duchowym, ale po wnikliwej obserwacji zachowań ludzkich widać, że kwestie finansowe mają bardzo duży wpływ na życie emocjonalne, moralne i duchowe człowieka. Słowo finanse oznacza stosunki ekonomiczne polegające na gromadzeniu, podziale i wydatkowaniu środków pieniężnych. Chrześcijanie podobnie jak wszyscy ludzie na ziemi mają do czynienia z pieniędzmi.
Sam Jezus zabiera głos na ten temat i przestrzega: „nie możecie służyć Bogu i Mamonie” (Łk 16,13). „Mammon” to słowo wywodzące się od aramejskiego słowa „ma`mon” oznaczającego zysk, bogactwo, pewność, zaufanie, bezpieczeństwo. Powszechnie mamona kojarzona jest z pieniędzmi i bogactwem, a w chrześcijańskiej interpretacji z mamieniem, pokusą, fałszywym źródłem poczucia bezpieczeństwa. Mammon jest uznawany za bożka pieniędzy. Słowo „służyć” oznacza posłuszeństwo, zgodę na pełnienie woli tego, komu służymy, a określenie użyte przez Jezusa: „nie możecie” oznacza, że służenie pieniądzom wyklucza służenie Bogu. Dlaczego? Ponieważ inna jest wola Pana Boga, który pragnie człowieka zbawić, a inna bożka Mammona, który chce człowieka ograniczyć do doczesności, a docelowo zniszczyć i pozbawić zbawienia!
Okazuje się, że niezależnie od czasu i szerokości geograficznej wydając pieniądze „głosujemy nimi” wskazując na życiowe priorytety, co wyraża sentencja:
„Pokaż mi swoje rachunki, a powiem Ci co jest dla Ciebie ważne!”.
Odkąd wymyślono pieniądze, rywalizują one z Bogiem o pierwsze miejsce w sercu człowieka. Pieniądze to coś więcej niż tylko środek płatniczy umożliwiający wymianę dóbr. Pieniądze w ręku człowieka, to papierek lakmusowy wskazujący na jego zasady i wartości:
- jeśli ktoś wydaje więcej pieniędzy niż zarabia, to przekracza nie tylko granice zdrowego rozsądku, ale również granice Bożego błogosławieństwa;
- jeśli ktoś używa pieniędzy np. jako łapówki, aby coś zyskać lub uniknąć kary, to pokazuje brak poważania dla prawa kraju, w którym żyje oraz dla prawa Bożego, gdyż oba prawa zabraniają korupcji;
- jeśli ktoś koncentruje się na zdobywaniu pieniędzy zaniedbując inne ważne obszary życia, np. życie małżeńskie czy rodzinne to wskazuje, że bogactwo, majątek i pieniądze są dla niego najważniejsze.
Asceza finansowa może być zatem wykorzystana jako ważne narzędzie w rozwoju duchowości pomagając chrześcijanom świadomie kierować własnym życiem – dzięki ćwiczeniu właściwych nawyków finansowych pieniądze przestają być panem, a stają się sługą. W ten sposób asceza finansowa może zminimalizować negatywny wpływ pieniędzy na emocje i postawy życiowe efektywnie wspierając rozwój duchowy.
Od czego zacząć ascezę finansową?
Od kształtowania postawy odpowiedzialnego i wiernego zarządcy dóbr, które otrzymujemy od Boga. Praktyka zarządzania finansami ujawnia sposób myślenia o pieniądzach: czy traktujemy je jako właściciele, czy jako zarządcy. Jaka jest różnica? Właściciel uważa, że ma prawo postąpić ze swoją własnością w taki sposób, jak zechce np. wszystko może skonsumować, a nawet roztrwonić, podzielić się z innymi lub ryzykownie zainwestować. Uważa, że sposób zarządzania finansami jest wyłącznie jego sprawą i nikt nie ma prawa go pouczać lub osądzać. Zupełnie inną postawę w stosunku do pieniędzy będzie prezentował zarządca, który wie, że musi się liczyć z wolą ostatecznego Właściciela, Boga. Po pierwsze musi poznać Jego cele i zamiary, poznać Jego priorytety i dowiedzieć się, na czym ostatecznemu Właścicielowi zależy, czego oczekuje od zarządcy. Zarządzając finansami zarządca powinien planować swoje działania i kontrolować ich wykonanie, wykazać się odpowiedzialnością w podejmowaniu decyzji i wiernością wobec woli ostatecznego Właściciela, bo z każdej decyzji w przyszłości będzie rozliczony.
Katechizm Kościoła Katolickiego nr 377 i 378 tłumaczy na czym ma polegać władanie światem przez człowieka – nie jako właściciela, ale jako zarządcy”:
377 „Władanie” światem, które Bóg od początku powierzył człowiekowi urzeczywistniało się przede wszystkim w samym człowieku jako panowanie nad sobą. Człowiek był nieskazitelny i uporządkowany w swoim bycie, ponieważ był wolny od potrójnej pożądliwości, która poddaje go przyjemnościom zmysłowym, pożądaniu dóbr ziemskich i afirmacji siebie wbrew nakazom rozumu.
378 Znakiem „zażyłości” człowieka z Bogiem jest to, że Bóg umieszcza go w ogrodzie. Człowiek żyje w nim, aby „uprawiał go i doglądał” (Rdz 2,15); praca nie jest ciężarem, ale współpracą mężczyzny i kobiety z Bogiem w doskonaleniu stworzenia widzialnego.
Motyw „bycia zarządcą” pojawia się w wielu przypowieściach ewangelicznych opowiedzianych przez Jezusa, m. In. „O przewrotnych rolnikach”” (zob. Łk 20, 9-19), którzy otrzymują winnicę w dzierżawę, ale nie chcą oddawać właścicielowi części plonów, a nawet zabijają jego syna, aby posiąść majątek. Pycha i chciwość znalazły się na liście grzechów głównych, ponieważ to z nich rodzą się inne grzechy, takie jak: stawianie na swoim, kłamstwa, oszustwa, morderstwa itd.
Asceza finansowa może pomóc stawać się zarządcą nie „byle jakim”, ale „wiernym”, takim jakiego chce mieć w nas Bóg:
- „A od szafarzy już tutaj się żąda, aby każdy z nich był wierny” (1 Kor 4,2).
- „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!” (przypowieść o talentach – Mt 14,30)
Na czym konkretnie może polegać asceza finansowa?
- Gorliwej i uczciwej pracy dla ziemskiego pracodawcy, pamiętając, że ostatecznym Pracodawcą jest sam Bóg (zob. Kol 3,23-24).
- Kontrolowaniu czym zarządzam przez sporządzenie bilansu majątkowego i jego regularne aktualizowanie.
- Regularnym planowaniu wydatków czyli wypracowaniu nawyku sporządzania budżetu miesięcznego w odniesieniu do konkretnych potrzeb i kontroli jego wykonalności. Świadomość czego potrzebuję, a co jest zbędne może pomóc w gaszeniu namiętności i wyciszaniu emocji związanych z okresowo pojawiającymi się promocjami, wyprzedażami, okazjami, które mogą niepotrzebnie zaprzątać myśli i burzyć spokój ducha. Sentencja: „ja tego nie potrzebuję” kieruje myśli na właściwe tory.
- Roztropnym oszczędzaniu na przyszłe potrzeby, które sprawia, że przestajemy żyć doczesnością, a wybiegamy myślami ku przyszłym celom, również ku wieczności. Regularne oszczędzanie uczy dyscypliny, wytrwałości i cierpliwości, i pozwala z większym spokojem ducha przechodzić przez kryzysy finansowe.
- Hojnym dzieleniu się z innymi, co jest bardzo skutecznym lekarstwem na chciwość. Praktykowanie dziesięciny jako realizacji 5. przykazania kościelnego oraz jałmużny świetnie się do tego nadaje.
- Unikania zadłużania się, aby nie być od nikogo zależnym, tylko od Boga. Dług może stać się niewolą dla człowieka i pozbawić możliwości pełnienia woli Bożej.
W miarę stosowania wymienionych praktyk staną się one stylem życia chrześcijanina i przestaną być traktowane jako ascetyczne, ponieważ każda zdrowa asceza, w tym asceza finansowa powinna obdarzać ducha elastycznością i wolnością, winna służyć wypracowaniu odpowiedniej postawy i stałego usposobienia pomagającego w unikaniu zła. Celem takiej ascezy nie jest uśmiercanie instynktów, ale praca nad podporządkowaniem ich rozumowi i woli człowieka. Wypracowanie konkretnych nawyków finansowych pomaga kształtować również pokorę, skromność, roztropność, hojność i cnotę cierpliwości.
Elżbieta Wrotek