Pożyczamy pieniądze kiedy brakuje środków na zaspokojenie potrzeb takich jak jedzenie, ubranie, mieszkanie; brakuje gotówki płatności dokonywane okresowo np. ubezpieczenia, składki, prenumeraty; brakuje oszczędności na nieprzewidziane pilne wydatki np. naprawy, remonty; lekarstwa, chcemy się edukować lub zainwestować. Czasami pożyczamy pieniądze gdy chcemy zrealizować jakieś pragnienie, a nawet spełnić zachciankę np. wyjazd na egzotyczne wakacje.

master card debit card
Photo by Pixabay on Pexels.com

Pożyczone pieniądze mają pomóc w realizacji określonego celu np. w zakupie mieszkania, samochodu, mebli lub są przeznaczone na konsumpcję. Mało kto planując wzięcie kredytu myśli o „Planie B” – na okoliczność wypadku lub choroby, utraty źródła dochodów lub konsekwencji zmiany koniunktury gospodarczej. Czasami nawet młode małżeństwa, planując w niedalekiej przyszłości potomstwo, gdy biorą kredyt na zakup mieszkania obliczają zdolność kredytową na podstawie dwóch pensji, choć prawdopodobnie jedno z nich będzie opiekować się dziećmi i ich dochody mogą się zmniejszyć do jednej pensji.

Pożyczki towarzyszą ludziom od początku dziejów:

  • najpierw pożyczano towary (w kulturach pierwotnych sposobem nabywania dóbr była wymiana „towar za towar”),
  • potem pożyczano pieniądze (w procesie rozwoju cywilizacji miejsce produktów konsumpcyjnych zajęły metale, które zaczęły kształtować pojęcie „pieniądza”, a z biegiem czasu zaczęto na nich bić pieczęcie znanych władców i królów aby zapobiec ich fałszowaniu i nadawać im wartość – pojawienie się pieniędzy szacuje się na VII w p.n.e.),
  • od XII wieku, od kiedy powstały banki ludzie korzystają z kredytów.

Dawniej, niespłacone długi trzeba było odpracować w niewoli lub „odsiedzieć w więzieniu”, o czym czytamy w Piśmie Świętym:

  • Ubogim kieruje bogaty, sługą wierzyciela jest dłużnik (Prz 22,7);
  • Mój mąż umarł […] Lecz lichwiarz przyszedł, aby zabrać sobie dwoje moich dzieci na niewolników (2 Krl 4,1);
  • Ponieważ nie miał z czego oddać [długu], pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać (Mt 18,25);
  • „Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie”. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu (Mt 18, 29a-30).

Również dzisiaj, dłużnik musi liczyć się z wieloma ograniczeniami lub przymusami związanymi z koniecznością zwrotu długu np. potrzebą podjęcia dodatkowej pracy, brakiem możliwości wyjazdu na wakacje itp., ale dzisiaj za długi „nie trafia się do niewoli fizycznej i nie idzie się do więzienia”. Dzisiaj konsekwencje niespłaconych długów najbardziej są odczuwalne przez dłużnika w sferze psychicznej i emocjonalnej – może pojawić się wstyd i poczucie porażki związanej z nieumiejętnością zarządzania finansami lub lęk i obawa o przyszłość oraz wynikający z tego długotrwały stres mogący prowadzić do depresji.

Biorąc pod uwagę, że pieniądze są w pewnym sensie substytutem bezpieczeństwa, dlatego zarówno ich brak, jak i nadmierne zadłużenie powoduje utratę: płynności finansowej, stabilności funkcjonowania i przewidywalności losu – wywołuje u dłużnika niepewność, która kojarzy się z niewolą czyli zależnością od kogoś innego.

Oczywiście nie wszyscy, którzy pożyczają pieniądze mają problemy ze spłatą zobowiązań. Kiedy zatem kredyt stanowi dla budżetu domowego realną pomoc, a kiedy staje się problemem prowadzącym do niewoli finansowej odbierającej poczucie bezpieczeństwa i radość życia?

Kredyt może stanowić pomoc w osiągnięciu zamierzonego celu, jeśli zadłużanie się traktujemy jako wyjątek, a nie zasadę i terminowo spłacamy podjęte zobowiązania. W działalności gospodarczej kredyt może pomóc gdy zakupiony za niego produkt jest aktywem umożliwiającym zwiększenie lub wytworzenie przychodu. Biorąc kredyt warto pamiętać, aby wartość zakupionego przedmiotu była większa niż kwota pozostałego zadłużenia (wówczas stanowi materialne zabezpieczenie kredytu) i dług nie był na tyle wysoki, aby jego spłata była nadmiernym obciążeniem dla budżetu domowego.

Jednak dla niektórych osób raty kredytów z czasem stają się zbyt dużym obciążeniem w budżecie domowym, którego nie są w stanie unieść i dla nich takie zobowiązanie staje się niewolą finansową. Tak może się stać, gdy brakuje dyscypliny i planowania wydatków oraz analizy konsekwencji co do podejmowanych zobowiązań przekraczających zdolność kredytową. Dług z zasady opieramy na założeniu pozytywnej przyszłości, ale czasami okoliczności się zmieniają. Moi rodzice po ślubie wzięli 30-letni kredyt na wybudowanie domu, ale po 13 latach zmarł mój tata i przez kolejnych 17 lat mama z pensji nauczycielskiej sama musiała spłacać raty kredytu, co się wiązało z koniecznością podejmowania przez nią dodatkowych prac.

Niewola finansowa niekoniecznie musi być konsekwencją śmierci współmałżonka, wystarczy wypadek, choroba czy utrata pracy i założenia, przy których brany był kredyt zmieniają się. Dlatego zawsze warto mieć „Plan B”, warto mieć materialne zabezpieczenie dla kredytu. O tym, że to nie człowiek kontroluje okoliczności przestrzega Pismo Święte: Teraz wy, którzy mówicie: Dziś albo jutro udamy się do tego oto miasta i spędzimy tam rok, będziemy uprawiać handel i osiągniemy zyski, wy, którzy nie wiecie nawet, co jutro będzie… zamiast tego powinniście mówić: „Jeżeli Pan zechce, i będziemy żyli, zrobimy to lub owo” (Jk 4,13-15).

Są jeszcze inne przyczyny zadłużenia prowadzącego do niewoli finansowej. Po pierwsze brak zdolności kredytowej, co oznacza, że w budżecie nie ma wolnych środków na spłatę rat kredytu. Wówczas kredyt np. chwilówkowy jest traktowany jako takie dodatkowe środki, tylko trzeba pamiętać, że najczęściej w krótkim terminie trzeba go spłacić, a nie ma z czego. Po drugie rozrzutność, gdy decydujemy się na wysokie koszty kredytu, na które składają się odsetki (ich wysokość zależy od długości trwania kredytu,  np. kredyt w kwocie 300 000z zł może kosztować od 120% do ponad 200%). Po trzecie, niebezpieczne są kredyty na cele konsumpcyjne związane z ludzkimi pragnieniami i zachciankami – jeśli kogoś nie stać na zachcianki lepiej im nie ulegać, bo pożyczone na ten cel pieniądze są „przejedzone”, a długi po nich zostają. Po czwarte trzeba pamiętać, aby poręczone pożyczki traktować jak własne długi czyli nie poręczać takich kwot, których nie mamy możliwości spłacić. Przestrzega przed tym Pismo Święte: Nie bądź z tych, co dają porękę, co ręczą za [cudze] długi.  Jeżeli nie masz czym zapłacić, po co mają łóżko zabrać spod ciebie? (Prz 22, 26-27).

Fakt czy kredyt stanowił pomoc w osiągnięciu celu można ocenić dopiero po jego całkowitej spłacie. Jeśli przed oddaniem ostatniej raty pojawiają się trudności ze spłatą kredytu trzeba się zdyscyplinować i przystąpić do realizacji „Planu B”, aby nie znaleźć się w niewoli finansowej.

Elżbieta Wrotek