Oszczędzanie to proces gromadzenia środków, a powodów do systematycznego i wytrwałego oszczędzania jest wiele:
- zgromadzenie środków na wydatki okresowe jak np. ubezpieczenie, opłaty za media, prenumeraty;
- zabezpieczenie środków na nieprzewidziane lub nagłe wydatki w przyszłości jak np. naprawy sprzętu AGD czy RTV, samochodu, itp.;
- planowanie zakupu w przyszłości droższych dóbr trwałego użytku np. mieszkania, samochodu, mebli, sprzętu AGD lub RTV;
- utrzymanie płynności finansowej i możliwość regulowania zobowiązań w przypadku choroby lub utraty dochodów;
- zabezpieczenie środków na edukację swoją lub dzieci (np. szkoły i studia prywatne lub zagraniczne);
- zabezpieczenie środków do życia na emeryturze;
- zgromadzenie kapitału na inwestycje, aby uzyskać dochody pasywne.
Oszczędzanie zatem jest działaniem przemyślanym i nastawionym na finansowe zabezpieczenie rodziny na nieznaną przyszłość. Tymczasem w Ewangelii według św. Mateusza czytamy: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Jeśli ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary? (Mt 6, 25.30). Czy zatem troska o jutro, przezorność i planowanie nie stoi w sprzeczności z zaufaniem Bogu? Czy godzi się, aby chrześcijanin zamiast zdać się na Boże prowadzenie oszczędzał i zabezpieczał się? Co więcej, w cytowanym wyżej tekście, w języku oryginalnym, nie ma słowa „zbytnio”. Jezus mówi po prostu, aby nie troszczyć się o sprawy doczesne, ponieważ Bóg sam się o nas zatroszczy! Potwierdza to fragment Listu Apostoła Pawła do Filipian: A Bóg mój według swego bogactwa zaspokoi wspaniale w Chrystusie Jezusie każdą waszą potrzebę (Flp 4, 19).

Słowa Bożego nie można wyrywać z kontekstu, a Stary Testament trzeba czytać z perspektywy Nowego Testamentu. Jaki jest zatem kontekst słów Jezusa, aby nie troszczyć się o sprawy materialne?
Fragment „o zbytnich troskach” pojawia się w nauczaniu Jezusa w tzw. Kazaniu na Górze tuż po wskazówkach o jałmużnie, modlitwie, poście i dobrach trwałych. Perykopa poprzedzająca wezwanie „Nie troszczcie się” kończy się przestrogą: „Nie możecie służyć Bogu i Mamonie”. I tu jest klucz do zrozumienia o jaką troskę chodzi.
„Mammon” to słowo pochodzenia aramejskiego, które oznacza bożka bogactwa. Taki bożek potrafi usidlić człowieka podobnie jak nić pajęcza, dlatego Jezus przestrzega, przed służeniem Mamonnowi. W służbę „bogaceniu się” z jednej strony wpisana jest chciwość, niezadowolenie, zgorzknienie, zazdrość albo chorobliwe zabezpieczanie się lub z drugiej strony zabieganie, przemęczenie i ciągły niepokój. Jej efektem są chorobliwe ambicje i coraz większe niezaspokojone potrzeby. Tymczasem rozpoznanie prawdziwego Pana, którym jest Bóg i służenie Jemu prowadzi do życia w równowadze: Dosyć ma dzień swojej biedy. Przeszłość jest historią, nad przyszłością nie mamy całkowitej kontroli, natomiast teraźniejszość, jest nam dana i zadana. Bóg oczekuje od nas wierności i trzeźwego myślenia (zob. 2 Tm 1,7).
Dlaczego warto oszczędzać?
Jako wierni zarządcy dóbr doczesnych, które otrzymujemy od Boga jesteśmy odpowiedzialni za właściwe wykorzystanie możliwości i sprzyjających okoliczności życiowych, podobnie jak słudzy w Ewangelii obdarowani talentami (zob. Mt 25,14-30). Sługa, który zakopał talent i nie pomnożył go, został skarcony przez gospodarza słowami: Głupcze!, Jeśli mamy sposobność do oszczędzania, to powinniśmy to czynić, podobnie jak Józef oszczędzał zboże w Egipcie w latach obfitości, aby uratować kraj przed głodem (zob. Rdz 41, 34-36).
Jeśli Bóg zechce nas uratować, to z pewnością brak oszczędności Mu w tym nie przeszkodzi. Jednak nie powinno nas to zwalniać z odpowiedzialności za własne życie. Niektórzy upatrują cuda w nadzwyczajnej Boskiej interwencji, tymczasem śmiało można dzisiaj mówić, że dla niektórych cudem jest podjęcie przez nich wysiłku regularnego oszczędzania nawet niewielkich kwot, zapanowanie nad impulsywnymi wydatkami, aby je zamienić na oszczędności czy skromność, wytrwałość i systematyczność, które uczą cierpliwości i zaufania Bogu.
Czasami ludzie mnie pytają w co warto inwestować zaoszczędzone środki: w złoto? Może w nieruchomości? Waluty? Fundusze? Na to pytanie odpowiadam bez wahania, że jest jedna najlepsza inwestycja, która nigdy mnie nie zawiodła, bez względu na to, czy na świecie była dobra koniunktura czy kryzys gospodarczy – to inwestycja w bliską relację z Jezusem. Liczę na zyski „nie z tego świata”.
Refleksje:
- Co jest głównym przedmiotem mojej troski, codziennego trudu i zabiegania?
- Na jakie cele powinienem oszczędzać?
- W co inwestuję czas, środki i pieniądze?
Elżbieta Wrotek