Stary Testament ostrzega, że Ubogimi kieruje bogaty, sługą wierzyciela jest dłużnik (zob. Prz 22,7). Tak było kilka tysięcy lat temu, kiedy dłużnik stawał się sługą lub niewolnikiem wierzyciela, aż do chwili spłaty zadłużenia.
Dzisiaj osoba zadłużona jest również zobowiązana zwrócić w oznaczonym terminie dług wierzycielowi, ale w praktyce nie funkcjonuje „niewola fizyczna”. Jednak decyzje dłużnika nadal są determinowane przez konieczność spłaty zadłużenia, dlatego dłużnik nie ma pełnej swobody w decydowaniu na co może wydać swoje dochody – w pierwszej kolejności powinien spłacać raty kredytu. Osoba zadłużona nie może sobie pozwolić na brak dochodów i to sprawia, że jest „przywiązana” do miejsca pracy, a czasami nawet do miejsca zamieszkania.

Współcześnie niewola ma wymiar psychiczny:
- czasami jest to konieczność pracy bez odpoczynku i ponad siły, bo wymagają tego potrzeby finansowe.
- To stres wywołany lękiem o utratę mieszkania zakupionego na kredyt czy leasingowanego samochodu, których właścicielem jest bank czy leasingodawca.
- To świadomość, że bez względu na życiowe okoliczności, raty bezwzględnie trzeba spłacać – szczególnie jest to stresujące, gdy okoliczności się zmieniają, np. następuje utrata zdrowia lub zarobków.
Raczej nie bierzemy pod uwagę, że dług może odebrać Bogu możliwość działania w naszym życiu. A jednak jest to możliwe. Słyszałam historię o małżeństwie, które rozeznawszy wolę Bożą, postanowiło wyjechać na misje i podjęło przygotowania do wyjazdu. Oboje otrzymali urlopy bezpłatne w pracy na okres jednego roku. Byli gotowi do wyjazdu, jednak rok wcześniej podjęli zobowiązanie finansowe wobec banku kupując nowy samochód na kredyt – do czasu spłaty ostatniej raty potrzebowali dochodów. Aby rozwiązać problem, postanowili sprzedać samochód, okazało się jednak, że jego wartość rynkowa nie równoważy wartości kredytu. Pragnęli służyć Bogu i pełnić wolę Bożą, ale okoliczności zewnętrzne im to uniemożliwiły.
Niewola finansowa może być konsekwencją długów własnych lub też cudzych – poręczonych. Art. 876 § 1 Kodeksu Karnego mówi, że przez umowę poręczenia poręczyciel zobowiązuje się względem wierzyciela wykonać zobowiązanie na wypadek, gdyby dłużnik zobowiązania nie wykonał. Podobnej rady udziela Pismo Święte: Nie bądź z tych, co dają porękę, co ręczą za [cudze] długi. Jeżeli nie masz czym zapłacić, po co mają łóżko zabrać spod ciebie? (Prz 22,26-27).
Biblia zniechęca do żyrowania pożyczek, ponieważ poręcznie kredytu innej osobie jest potencjalnym wchodzeniem w zadłużenie. Dlatego poręczone kredyty najlepiej od razu traktować jako własne długi i poręczać kredyty do takiej wysokości, jaką mamy możliwość spłacić.
Jak wyjść z długu?
Z pomocą przychodzi nam historia biblijna o zadłużonej wdowie (zob. 2 Krl 4,1-7), która odziedziczyła dług po zmarłym mężu. Nie miała czym go spłacić, dlatego jej dzieci miały trafić do niewoli, aby odpracować dług na polu wierzyciela.
Kobieta nie posiadała niczego wartościowego poza garncem oliwy. Ale zdarzył się cud i rodzina spłaciła dług, a co więcej zyskała środki na dalsze utrzymanie.
W jaki sposób Bóg pomógł zadłużonej kobiecie rozwiązać problem długu i ochronić jej dzieci przed niewolą? Czy może zesłał na rodzinę deszcz złotych monet? Nie, uczynił dla kobiety coś o wiele bardziej wartościowego: rozmnożył oliwę, którą mogła sprzedać. W ten sposób poprzez pracę miała swój udział w cudzie.
Niektóre zadłużone osoby czekają na zbawienny deszcz pieniędzy, np. wygrany los na loterii, transakcję stulecia itp., ale nie domyślają się, że Bóg chce dokonać większego cudu: chce pomnożyć ich zasoby, pobłogosławić ich talenty i zdolności, aby nie tyle byli obserwatorami, ile współuczestnikami cudu wyzwolenia z niewoli finansowej.
Czego dzisiaj uczy nas historia o zadłużonej kobiecie?
- Zasięgania mądrej rady – kobieta poprosiła o radę bogobojnego człowieka, Elizeusza: Kobieta wołała do Elizeusza.
- Zrobienia bilansu majątkowego, aby zorientować się czym zarządzamy – Elizeusz zaś rzekł do niej: «Wskaż mi, co posiadasz w mieszkaniu?»
- Zaangażowania własnego talentu lub zaopatrzenia się w narzędzia, które pomogą wykonać pracę na rzecz spłaty długu – «Idź, pożycz sobie z zewnątrz naczynia od wszystkich sąsiadów twoich, naczynia puste, i to nie mało.»
- Zaufania Bogu, że udzieli pomocy – kobieta postąpiła zgodnie z radą Elizeusza: Następnie zamknęła drzwi, synowie donosili naczynia, a ona nalewała oliwę.
- Wykonania konkretnej pracy na rzecz spłaty długu – kobieta wykonała swoją część pracy sprzedając oliwę na targu: «Idź, sprzedaj oliwę, zwróć twój dług.»
- Wiary, że Bóg daje więcej niż oczekujemy – «Z reszty zaś żyjcie ty i twoi synowie!»
Każdy może skorzystać z powyższych wskazówek i poradzić się co do swojej sytuacji finansowej kompetentnych, Bożych ludzi. Zrobić bilans majątkowy i zobaczyć jakie składniki majątku można sprzedać na poczet spłaty długu. Koniecznie trzeba się modlić o Bożą pomoc i błogosławieństwo w pracy. I być wiernym Bogu w drobnych rzeczach, pracować gorliwie i uczciwie, czasami szukać lepiej płatnej pracy cierpliwie czekając na Boże rozwiązanie, aż przyjdzie.
Refleksje:
- Jakie i wobec kogo mam zobowiązania finansowe? Zrobię listę długów.
- Co mógłbym/mogłabym zrobić, aby wyjść z długów? Jaką pracę wykonać? Może coś sprzedać?
Elżbieta Wrotek