Zanim zaczęliśmy planować wydatki, mieliśmy sporo wymówek, aby tego nie robić, ponieważ zwyczajnie po ludzku nam się nie chciało. Uważaliśmy, że nie potrzebujemy dyscypliny finansowej, ponieważ pieniędzy nam wystarczało i nie zaciągaliśmy długów. Podobnie jak my myśleliśmy kiedyś, myśli wiele małżeństw.

Co nas przekonało do budżetowania? Świadomość, że jesteśmy zarządcami Bożej własności, że majątek jest nam dany tylko na czas ziemskiej pielgrzymki, dlatego powinniśmy skoncentrować się na zaspokajaniu potrzeb, a Bogu zostawić ewentualne nagrody – możliwość zaspokajania przez nas pragnień (potrzeb lepszej jakości) i zachcianek.

people coffee meeting team
Photo by Startup Stock Photos on Pexels.com

Planowanie wydatków, to nic innego jak robienie zakupów „na papierze” poprzez sprawdzanie czy wydatki bilansują się z dochodami. Jeśli się nie bilansują, to lepiej nie wkładać rzeczy „z poza budżetu” do koszyka, lepiej odłożyć ich zakup na następny miesiąc, bo pod koniec miesiąca może zabraknąć pieniędzy na podstawowe potrzeby. I tak niestety się dzieje w wielu gospodarstwach domowych, deficyt jest pokrywany kredytem, który z miesiąca na miesiąc rośnie.

Z jednej strony sumowanie kwot przy planowaniu pokazuje, ile tak naprawdę potrzebujemy pieniędzy, aby przeżyć miesiąc. Z drugiej strony możemy przekonać się, że nawet drobna kwota np. 10 zł wydana codziennie na coś zbędnego, w ciągu miesiąca da łączny wydatek w sumie 300,00 zł. I tak np. u nas robi się kanapki do pracy w domu, a kawę wypija na mieście „od święta”. Dzięki temu około 20*30,00 zł = 600,00 zł pozostaje w domowym budżecie do wykorzystania na inne, ważniejsze cele.

Wielu ludzi wierzy, że planowanie przynosi konkretne korzyści, ale wątpi, czy zmieni ich sytuację finansową. Jak ich przekonać do zmiany zdania?

  • Bez planowania wydatki są zazwyczaj większe niż z planem, podobnie jak zakupy „z listą” lub bez niej.
  • Dzięki planowaniu można optymalizować wydatki i zyskać nad nimi kontrolę.
  • Dzięki planowaniu można zmienić nawyki finansowe – jeśli okaże się, że wydatki w pewnych kategoriach są większe niż pozwala na to rozsądek.
  • Sporządzenie budżetu nie jest skomplikowane i nie wymaga specjalistycznej wiedzy ekonomicznej – wystarczy kartka papieru i długopis, a dla zaawansowanych technologicznie: komputer i arkusz kalkulacyjny.
  • Planowanie i systematyczna kontrola nie zajmuje dużo czasu – plany miesięczne się powtarzają, a codzienne rejestrowanie paragonów i rachunków nie zajmuje więcej czasu niż odebranie poczty elektronicznej – kilku maili.

Jakie korzyści można odnieść z planowania?

Dzięki planowaniu jesteśmy świadomi swoich potrzeb i tego, na co nas stać. Mamy wpływ na to, jak wydajemy pieniądze poprzez kontrolowanie impulsywnych wydatków – możemy świadomie rezygnować z pragnień oraz zachcianek, na które brakuje środków w budżecie (ewentualnie zamawiać je u bliskich jako okolicznościowe prezenty).

Dzięki planowaniu i rejestrowaniu wydatków dysponujemy danymi, które pozwalają realnie planować cele średnio- i długoterminowe. Uczymy się zarządzać nadmiarem pieniędzy i radzić sobie z ich brakiem. Miesiąc za miesiącem systematycznie gromadzimy oszczędności, które powstają z kwot nie wydanych na niepotrzebne rzeczy.

Dzięki planowaniu możemy uniknąć błędów, przed którymi przestrzega Pismo święte: Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: „Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć” (Łk 14, 28-30).

Do planowania budżetu rodzinnego można wykorzystać znajomość wydatków z poprzednich miesięcy lub można sięgnąć do danych statystycznych, np. minimum socjalnego określanego cyklicznie przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych (dane są dostępne na stronie: https://www.ipiss.com.pl/?zaklady=minimum-socjalne).

A na potrzeby budowania jedności małżeńskiej w budżecie można uwzględnić dwie dodatkowe kategorie: kieszonkowe żony i kieszonkowe męża tzn. uzgodnione przez małżonków kwoty, z których nie rozliczają się przed sobą. W ten sposób powstaje praktyczna finansowa przestrzeń na zakup drobiazgów dla siebie lub prezentu-niespodzianki dla współmałżonka.

Refleksje:

  1. Co mógłbym/abym zyskać dzięki planowaniu wydatków? Jakie cele byłyby bardziej osiągalne?
  2. Jak powinien wyglądać mój budżet domowy (w liczbach), aby odzwierciedlał priorytety, które podobają się Bogu?

 

Elżbieta Wrotek