Zanim podjęłam pracę zawodową, jako studentka pracowałam dorywczo szyjąc ubrania, zbierając owoce, sprzątając mieszkania. Przez 9 lat, z roczną przerwą na studia podyplomowe, pracowałam w wyuczonych zawodach, a po urodzeniu dzieci, od 1998 roku przez 5 lat, pracowałam na pełnym etacie jako matka, realizując najważniejszy projekt życia. Kiedy dzieci rozpoczęły edukację przedszkolną, a potem szkolną wróciłam do aktywności zawodowej i próbowałam pogodzić ich wychowywanie z pracą zarobkową. Nie udało mi się – działania, które podejmowałam jako matka i jako pracownik firmy handlowej były dalekie od wymarzonego ideału, dlatego zrezygnowałam z pracy zarobkowej. Miało to trwać kilka miesięcy i przekształcić się w pracę na połowę etatu, ale wyszło inaczej; zaangażowałam się w pracę wolontaryjną w Kościele i zdałam na Boże prowadzenie w kwestii rozwoju dalszej kariery zawodowej.

Dzisiaj wiem, że każda podejmowana przeze mnie praca: łatwa lub trudna, lubiana przeze mnie lub nie, skomplikowana lub prosta, intelektualna lub fizyczna miała znaczenie, ponieważ dzięki niej rozwijałam się i zyskiwałam nowe umiejętności, gromadziłam zasoby, które wykorzystuję dzisiaj. Nauczyłam się myśleć o pracy jako odpowiedzialności, potrzebie i sposobie na życie – to motywuje mnie do działania, nie lubię bezczynności. Każda praca, którą wykonuję daje mi poczucie wartości i godności. Kiedy mogę pracować to czuję, że żyję, że jestem potrzebna – to wspaniałe uczucie.
Praca z Bożej perspektywy
Pierwszą rzeczą, jaką Bóg uczynił w Raju, w życiu Adama było wyznaczenie mu pracy: „Pan Bóg wziął, zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał” (Rdz 2,15). Od początku istnienia człowieka na ziemi praca była mu potrzebna, a nawet konieczna do zdobywania pożywienia i do „czynienia sobie ziemi poddaną” (Rdz 1, 28). Jan Paweł II w encyklice „Laborem exercens” z 1981 napisał: „Praca jest obowiązkiem i człowiek powinien pracować zarówno ze względu na nakaz Stwórcy, jak też ze względu na własne człowieczeństwo, którego utrzymanie i rozwój domaga się pracy” (LE nr 16).
Dopiero kiedy grzech wkroczył na świat, pracy zaczęło towarzyszyć zmęczenie i trud: „Przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu: w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci ona rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli. W pocie, więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie” (Rdz 3,17-19). Według Jana Pawła II praca jawi się „jako zadośćuczynienie za grzech pierworodny, ale nad samą pracą nie ciąży przekleństwo – ma ona raczej wymiar współpracy z Chrystusem w odkupieniu” (LE nr 27).
Dla Boga nasza praca jest czymś tak ważnym, że w Księdze Wyjścia 34,21 przykazał: „Sześć dni pracować będziesz”, a święty Paweł w Drugim Liście do Tesaloniczan napisał: „Kto nie chce pracować, niech też nie je!” (2 Tes 3,10). Praca zatem, to coś więcej niż czynność, która pozwala zarobić pieniądze – praca przynosi człowiekowi wiele korzyści: daje utrzymanie, umożliwia rozwój i kształtowanie charakteru, a kiedy pracujemy, w rzeczywistości służymy Panu: „Cokolwiek czynicie, z serca wykonujcie jak dla Pana, a nie dla ludzi… Służcie Chrystusowi, jako Panu!” (Kol 3,23-24) – w Bożej ekonomii to Bóg jest ostatecznym Pracodawcą.
W adhortacji apostolskiej „Gaudete et exsultate” papież Franciszek zachęca do bycia świętym, również w pracy. W pkcie 14 czytamy: „Aby być świętymi, nie trzeba być biskupami, kapłanami, zakonnikami ani zakonnicami. Często mamy pokusę, aby sądzić, że świętość jest zarezerwowana tylko dla tych, którzy mają możliwość oddalenia się od zwykłych zajęć, aby poświęcać wiele czasu modlitwie. Ale tak nie jest. Wszyscy jesteśmy powołani, by być świętymi, żyjąc z miłością i dając swe świadectwo w codziennych zajęciach, tam, gdzie każdy się znajduje. Jesteś osobą konsekrowaną? Bądź świętym, żyjąc radośnie swoim darem. Jesteś żonaty albo jesteś mężatką? Bądź świętym, kochając i troszcząc się o męża lub żonę, jak Chrystus o Kościół. Jesteś pracownikiem? Bądź świętym wypełniając uczciwie i kompetentnie twoją pracę w służbie braciom. Jesteś rodzicem, babcią lub dziadkiem? Bądź świętym, cierpliwie ucząc dzieci naśladowania Jezusa. Sprawujesz władzę? Bądź świętym, walcząc o dobro wspólne i wyrzekając się swoich interesów osobistych”.
Praca ma wymiar nie tylko osobisty, ale również społeczny, dlatego wpływa na praktycznie wszystkie wymiary życia, również na życie małżeńskie i rodzinne. Dlatego, gdy dochodowa funkcja pracy zaczyna przesłaniać nam Bożą perspektywę na pracę, gdy tracimy pracę zarobkową lub wykonujemy pracę, której nie lubimy – potraktujmy te okoliczności jako okazję do podjęcia refleksji: „W co angażuję swój czas, siły i zasoby? Czy to buduje jedność małżeńską?”.
Refleksje:
- Czy Bóg jest moim ostatecznym Pracodawcą?
- Czy moja uczciwa i gorliwa praca jest świadectwem dla Kogo pracuję?
- W co angażuję swój czas, siły i zasoby?
- Jaki obraz pracy buduję w dzieciach?
Elżbieta Wrotek