„Każdy rząd, podobnie każda rodzina, może wydawać więcej niż zarobi. Jednak ty i ja wiemy, że kontynuowanie takiego zwyczaju prowadzi do przytułku.”
(Franklin D. Roosevelt, 1932)
Planowanie budżetu rodzinnego można porównać do budowania wieży. W Ewangelii według świętego Łukasza Jezus daje uczniom wskazówki jak budować wieżę: Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: „Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć” (Łk 14, 28-30). Zanim zaczniemy wydawać pieniądze warto usiąść i określić potrzeby rodziny, a następnie zrobić obliczenia czy w danym miesiącu wystarczy pieniędzy na ich zaspokojenie. W następnej kolejności trzeba zweryfikować pragnienia i zachcianki, które miewamy, bo może z niektórych w danym miesiącu trzeba zrezygnować.

Budżetem nazywamy zestawianie dochodów i wydatków. Można je sporządzić na zwyczajnej kartce papieru wypisując po jednej stronie dochody, a po drugiej stronie kartki plan wydatków i porównać ze sobą, czy się bilansują. W celu usprawnienia pracy nad tworzeniem budżetu można wykorzystać arkusz kalkulacyjny tworząc formularz dochodów i wydatków, ustanowić w nim formuły, dzięki którym sumy dochodów oraz sumy wydatków będą pojawiać się automatycznie, po wpisaniu do formularza poszczególnych kwot np. planowanych wydatków. Innym znanym sposobem tworzenia i jednocześnie kontrolowania budżetu jest system kopert polegający na rozłożeniu dochodów na kategorie wydatków, a następnie na podzieleniu kwoty przypisanej do danej kategorii wydatków na cztery części i włożeniu do czterech kopert. W tym systemie cztery koperty oznaczają cztery tygodnie miesiąca. Stosując ten system w pierwszym tygodniu miesiąca wydajemy pieniądze znajdujące się w pierwszej kopercie przeznaczonej na daną kategorię wydatków, a jeśli pieniędzy w kopercie zabraknie z kontynuowaniem wydatków trzeba zaczekać do następnego tygodnia, w którym sięga się do pieniędzy znajdujących się w kolejnej kopercie.
Podejmujemy trud planowania budżetu rodzinnego, ponieważ jesteśmy świadomi faktu, że jesteśmy zarządcami majątku danego nam przez Boga na czas ziemskiego pielgrzymowania i chcemy być Mu wierni. To Bóg, nie my, jest ostatecznym Właścicielem wszystkiego, czym na ziemi dysponujemy. Nic bowiem nie przynieśliśmy na ten świat; nic też nie możemy [z niego] wynieść (1 Tm 6,7). W dniu naszej śmierci doczesny majątek pozostawiamy następnemu pokoleniu, dlatego powinniśmy być wierni biblijnym wskazówkom, w jaki sposób zarządzać finansami (majątkiem, bogactwem i pieniędzmi). Wiele fragmentów Pisma Świętego uczy właściwego stosunku do pieniędzy, do zarabiania, pożyczania, wydawania, oszczędzania i do dawania pieniędzy.
Brak planowania budżetu może mieć niekorzystny wpływ na nasze życie rodzinne z powodu nieporozumień związanych np. z impulsywnymi wydatkami, z błędami spowodowanymi brakiem wiedzy jak radzić sobie z nadmiarem lub brakiem pieniędzy, ze stresem związanym z zadłużeniem, z chciwością lub porównywaniem się z innymi itd.
Planując i kontrolując wydatki możemy doświadczać konkretnych korzyści. Jakich?
- Jesteśmy świadomi swoich potrzeb i tego, na co nas stać.
- Kontrolujemy impulsywne wydatki i możemy rezygnować z pragnień oraz zachcianek, na które brakuje środków w budżecie.
- Dysponujemy danymi, które pozwalają realnie planować cele średnio- i długoterminowe.
- Umiemy zarządzać nadmiarem pieniędzy i radzić sobie z brakiem pieniędzy.
- Miesiąc za miesiącem systematycznie gromadzimy oszczędności.
Do planowania budżetu rodzinnego można wykorzystać znajomość wydatków z poprzednich miesięcy lub można sięgnąć do danych statystycznych np. minimum socjalnego wg Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych (dane są dostępne na stronie: https://www.ipiss.com.pl/?zaklady=minimum-socjalne).
Pomimo korzyści jakie możemy odnosić dzięki planowaniu wydatków, wielu ludzi ma zastrzeżenia, że to coś zmieni. Jak je przełamywać?
- „Jakoś to będzie” – powodem tej wymówki jest lenistwo i niechęć do zmian, wysiłku i dyscypliny. Zamiast zdania się na przypadek, warto się zmobilizować i dzięki planowaniu uzyskać kontrolę nad wydatkami.
- „Nie umiem, bo nie mam wykształcenia ekonomicznego” lub „Nie lubię cyfr” – to wygodne usprawiedliwienie, aby nie zabierać się za coś, czego nie umiemy lub czego nie lubimy. W praktyce okazuje się, że sporządzenie budżetu nie jest skomplikowane i nie wymaga specjalistycznej wiedzy ekonomicznej.
- „Boję się” – to lęki przed ujawnieniem faktów, że w pewnych kategoriach wydajemy więcej pieniędzy niż pozwala na to rozsądek. Lepiej stawić temu czoło, wyciągnąć wnioski i zmienić nawyki, które mogą prowadzić do finansowych kłopotów.
- „To bezcelowe, bo i tak trzeba zaspokoić potrzeby, a planowanie nie przymnoży pieniędzy” – to prawda, że od liczenia, pieniędzy nie przybędzie, a od mieszania herbata nie zrobi się słodsza. Jednak fakty i doświadczenie pokazują, że bez planu wydajemy więcej pieniędzy niż z planem, a bez listy zakupów więcej artykułów wkładamy do koszyka w sklepie niż z listą. Trzeba po prostu spróbować żyć według planu i zobaczyć różnicę.
- „To trudne i czasochłonne, mam ważniejsze sprawy „na głowie”, a grzebanie się w cyferkach zabiera cenny czas” – to prawda, że na etapie uczenia się trzeba budżetowi poświęcić czas. Jednak praktyka i wiedza na temat rodzinnych wydatków szybko zaowocuje. Doświadczonym planistom budżetowanie nie zabiera dużo czasu, a systematyczna kontrola, np. codzienne rejestrowanie paragonów i rachunków nie zajmuje więcej czasu niż odebranie poczty mailowej.
- „Przeżyjemy bez planowania, bo jeśli do tej pory udało się przeżyć, to po co to zmieniać?” – tu chodzi o wierność w drobnych sprawach. Trzeba zmienić sposób myślenia o pieniądzach i nastawienie. Droga do wierności często prowadzi przez wprowadzenie dyscypliny.
Po etapie planowania przystępujemy do realizacji budżetu. Musi temu towarzyszyć kontrola, aby planowanie nie pozostało piękną teorią, ale znalazło praktyczne zastosowanie w życiu rodziny. Tylko dzięki dyscyplinie i systematycznemu monitorowaniu wydatków, planowanie budżetu rodzinnego przynosi błogosławione owoce.
Elżbieta i Mirosław Wrotek