Wielu z nas przekonało się, że nie zawsze udaje się zrealizować doczesne plany. Znamy ludzi z pracy czy z sąsiedztwa, z którymi jeszcze niedawno rozmawialiśmy o planach na przyszłość, a już ich nie ma wśród żyjących (…). To, w jaki sposób patrzymy na życie, określa cele, które chcemy osiągnąć. Życiowe cele wpływają na zasady i wartości, którymi się kierujemy i z których wynikają nasze postawy życiowe.

Pismo Święte przypomina, że doczesność jest tylko etapem, a nie celem samym w sobie. Dlatego w perspektywie wieczności nie warto stosować kryteriów ekonomii tego świata, bo zysków duchowych nie da się ani zmierzyć, ani zważyć (…).

Próżne myślenie ogranicza perspektywę życia tylko do doczesności. Dobrze jest planować życie w perspektywie kilku, kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu lat, ale jak planować życie w perspektywie wieczności? Jak pamiętać o niej, gdy codziennie tyle jest spraw do załatwienia, tyle obowiązków do wykonania, że wystarczy rzucić się w wir wydarzeń i życie szybko przeminie?

Lubimy to, co nas zaspokaja i daje poczucie bezpieczeństwa: uczucie sytości, ładne ubranie, dach nad głową, dobrą, atrakcyjna praca, zdrowie, rodzinne szczęście, pasjonujące hobby. Jednak to nie powinno stać się celem samym w sobie do osiągnięcia w życiu na ziemi. Bóg zna to, co kryje ludzkie serce i prawdziwą ludzką motywację, dlatego rzuca światło Słowa na rzeczywistości ważniejsze.

Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do sytości. Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec (J 6,26-27).

Jezus wskazuje na inne ważne rzeczywistości, które często umykają z pola widzenia, gdy jesteśmy zbytnio zatroskani (por. Mt 6,31). Mówi, że nie samym chlebem żyje człowiek (zob. Mt 4,4), przypominając, że chleb powszedni nie jest sensem życia, ponieważ nie zaspokoi pragnienia Boga w naszym życiu. A Bóg sam udziela swoich darów w nadmiarze i czeka na owoce ponad miarę, aby w naszych sercach na różnej glebie, uzyskać choćby niewielki plon miłości (por. przypowieść o siewcy Mk 4,1-20 i przypowieść o nieurodzajnym drzewie figowym Łk 13,6-9 ).

Życie na ziemi jest krótkie. Niedawno sami byliśmy dziećmi pełnymi marzeń i planów, a dziś nasze dzieci rodzą dzieci. Miarą naszych dni jest lat siedemdziesiąt, a jeśli mamy siły osiemdziesiąt… Daj nam tak liczyć dni nasze, byśmy nauczyli się żyć mądrze (Ps 90,10-12).

Przeanalizujmy dwie postawy życiowe: osadnika i pielgrzyma:

Celem osadnika jest ułożenie sobie wygodnego życia na ziemi, zgromadzenie skarbów, które uwolnią od lęku o przyszłość i zapewnią bezpieczeństwo na długie lata. Osadnik nie ma czasu na myślenie o wieczności, ponieważ czekają na niego pilne bieżące sprawy i obowiązki. Oczywiście kiedyś pomyśli o śmierci, kiedyś się nawróci, ale na razie jest zajęty, w jego głowie jest wiele planów do zrealizowania i doczesnych celów do osiągnięcia.

Albo…

…jest niezadowolony z tego, co go spotyka na ziemi. Inni żyją beztrosko i wygodnie, ale nie on. Niepowodzenia, choroby, wiatr w oczy to jego codzienność. Uważa, że Bóg o nim zapomniał, że niewiele od Niego otrzymuje. Jest zajęty, bo do wszystkiego musi dochodzić sam, więc o wieczności pomyśli później.

Julian Tuwim napisał wiersz pt. „Chrystusie …”, którym byłam bardzo poruszona w młodości.

Jeszcze się kiedyś rozsmucę,

Jeszcze do Ciebie powrócę,

Chrystusie…

Jeszcze tak strasznie zapłaczę,

Że przez łzy Ciebie zobaczę,

Chrystusie…

I taką wielką żałobą

Będę się żalił przed Tobą,

Chrystusie…

Że duch mój przed Tobą klęknie

I wtedy serce mi pęknie,

Chrystusie…

Chętnie podejmujemy decyzje dotyczące pozytywnych zmian w naszym życiu dodając słowo kiedyś. Kiedyś zabiorę się za to, czy owo, poprawię, zrobię, dokonam, zmienię, zastanowię się, pomyślę, zatrzymam…

Z doświadczenia prowadzonych rekolekcji widzimy, że wiele osób, które są przekonane o konieczności wprowadzenia zmian i szczerze tych zmian pragnie, wyjeżdża z rekolekcji z dobrymi postanowieniami. Otwartym pozostaje pytanie: co z tymi postanowieniami dzieje się dalej?

Kiedy zaczniemy zmieniać nawyki finansowe, aby być dobrym zarządcą? Jeśli nie dziś to kiedy? Obyśmy zdążyli!

Ojczyzną pielgrzyma jest niebo, a zabieganie o dobra materialne ma sens tylko wtedy, gdy pełni on wolę Bożą i dzieli się z bliźnimi tym, w czym Bóg mu błogosławi. Jest świadomy faktu, że dóbr doczesnych nie zabierze do Domu Ojca, traktuje siebie jako tego, który tymczasowo zarządza Bożym dobrem, planuje jak osiągnąć cel ostateczny.

wedrowka

Zastanawia mnie fakt, że wielu ludzi poświęca dużo czasu na planowanie celów doczesnych jak np. budowa domu, zakup samochodu, czy sposób spędzenia wakacji. Są skłonni dopracowywać plany w najdrobniejszych szczegółach, aby osiągnąć swoje cele. Tymczasem w odniesieniu do celu ostatecznego, który jest pewniejszy niż najpewniejszy cel doczesny, ci sami ludzie są zagubieni. Realizację planu na osiągnięcie nieba często pozostawiają na ostatnią chwilę.

Przecież wszyscy staniemy przed sądem Boga… Tak oto każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu (Rz 14,10-12).

Nie wiemy, na jak długo doczesność jest nam dana. Natomiast śmierć jest pewna, warto zatem robić plany na wieczność. Jeśli mam wybierać pomiędzy Bożą ekonomią a ekonomią tego świata, wybieram Bożą ekonomię i zmierzanie ku niebu. To jest dla mnie właściwy kierunek ziemskiej podróży.

Elżbieta Wrotek