Dzielenie się z innymi to praktyczny znak naszej wiary oraz miłości do Boga i bliźniego. W dawaniu jałmużny najważniejsza jest miłość, dzięki której widzimy drugiego człowieka. „Jeżeliby nie było miłosierdzia, nie byłoby chrześcijaństwa: to jest jedno i to samo. W służbie miłosierdzia nawet fundusze nie są najważniejsze, nawet domy, zakłady i szpitale nie są najważniejsze, chociaż są to środki niezbędne. Najważniejszy jest człowiek. Brat Albert jest dla nas niedościgłym wzorem. Nie miał prawie żadnych środków, nie dysponował żadnymi funduszami, żadnymi gotowymi instytucjami, postanowił dawać siebie. […] Trzeba, ażeby nasze człowieczeństwo wróciło w nowy sposób uwrażliwione na człowieka, jego potrzeby, jego niedolę i cierpienia i ażeby gotowe było świadczyć sobą, świadczyć gołymi rękami, ale pełnym sercem; taki dar bowiem więcej znaczy aniżeli pełne ręce i środki bogate. Ponad to wszystko większa jest miłość” (Kard. K. Wojtyła, Chrześcijaństwo jest niemożliwe bez miłosierdzia, Kazanie na 50-lecie śmierci Br. Alberta, http://www.4lomza.pl/plik.php?id=4932, 23 IX 2015).

Gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał. (1 Kor 13,3)

Jeśli motywacją do dzielenia się z innymi nie jest miłość, to działanie z litości jest łatwo wyczuwalne i człowiek obdarowywany czuje się poniżony. Natomiast miłość afirmuje i podnosi, miłość dodaje skrzydeł. Nie ogranicza się do kilku złotych rzuconych w pośpiechu, ale jest odpowiedzią na potrzebę, którą sygnalizuje potrzebujący.

Nie o to bowiem idzie, żeby innym sprawiać ulgę, a sobie utrapienie, lecz żeby była równość. Teraz więc niech wasz dostatek przyjdzie z pomocą ich potrzebom, aby ich bogactwo było wam pomocą w waszym niedostatkach i aby nastała równość, według tego, co jest napisane: Nie miał za wiele ten, kto miał dużo. Nie miał za mało ten, kto miał niewiele (2 Kor 8,13-15).

Dzielenie się z innymi poprzez dawanie jałmużny jest czymś więcej niż zwykłą filantropią, bo polega na dzieleniu się z bliźnim tym, co posiadamy nie tylko w imię sprawiedliwości, ale przede wszystkim w imię miłości i miłosierdzia.

Bądź dla biednego łaskawy i nie daj mu długo czekać na jałmużnę! Zgodnie z przykazaniem przyjdź z pomocą biednemu i stosownie do jego potrzeby nie odsyłaj go z pustymi rękami! Strać raczej pieniądze dla brata i przyjaciela, niżby miały zardzewieć, zmarnować się pod kamieniem. Umieść skarb twój według przykazań Najwyższego, a korzystniejsze to będzie dla ciebie niż złoto. Zamknij jałmużnę w spichlerzach swoich, a ona wybawi cię z każdego nieszczęścia (Syr 29,10-12).

Chrystus dając nam nowe przykazanie każe kochać nie tylko swoich, ale także obcych, a nawet wrogów. Miłość bliźniego nie jest celebrowaniem więzi wzajemności, ale otwartością na potrzebujących. Dobry przykład na ten temat znajdujemy w Liście do Koryntian.

Donosimy wam, bracia, o łasce Bożej, jakiej dostąpiły Kościoły Macedonii, jak to w dotkliwej próbie ucisku uradowały się bardzo i jak skrajne ich ubóstwo zajaśniało bogactwem prostoty. Według możliwości, a nawet zaświadczam to – ponad swe możliwości okazały gotowość, nalegając na nas bardzo i prosząc o łaskę współdziałania w posłudze na rzecz świętych  (2 Kor 8,1-4).

W Kościele katolickim na jałmużnę jesteśmy szczególnie uwrażliwiani w czasie Wielkiego Postu. Dopełniają ją dwa inne czyny pokutne: post i modlitwa. Podjęcie postu wyraża wiarę w rzeczywistość większą i trwalszą niż dobra materialne, polega bowiem na odmówieniu sobie zaspokojenia jakiejś własnej potrzeby, np. jedzenia, ubrania, obejrzenia filmu w kinie po to, aby za zaoszczędzone w ten sposób pieniądze móc zaspokoić potrzebę bliźniego. Sensem jałmużny jest dawanie nie z tego, co zbywa, ale dzielenie się tym, co przeznaczylibyśmy na własne utrzymanie.

Zaprawdę, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie (Mt 12,43-44).

W Księdze Tobiasza opisana jest historia Izraelity, który chodził drogami prawdy, zachowywał wiernie przymierze z Bogiem, dawał jałmużnę rodakom uprowadzonym razem z nim do Asyrii, do Niniwy i grzebał zmarłych rodaków, których znajdował na ulicach miasta. Został za to ukarany przez króla konfiskatą majątku i musiał się ukrywać. Kolejny król asyryjski darował mu karę i Tobiasz mógł nadal pełnić uczynki miłosierdzia, jednak w czasie odpoczynku spotkało go nieszczęście: stracił wzrok. Można pomyśleć, że dobre czyny Tobiasza nie zaowocowały w jego życiu tak, jak byśmy tego oczekiwali. Jałmużna nie wybawiła go z nieszczęścia (zob. Syr 29,12). Więcej doświadczył udręki niż przyjemności życia, a jego motywacja do dawania jałmużny została wystawiona na próbę.

Można zapytać: gdzie ta nagroda dla Tobiasza za okazywanie bliźnim miłosierdzia, o której czytaliśmy w powyższym fragmencie z Księgi Syracha (zob. Syr 29,10-12)? Wielu ludzi zadaje Bogu podobne pytania, gdy zamiast nagrody doświadczają trudności życia. Chcieliby otrzymać gratyfikację za dobre czyny i okazane miłosierdzie natychmiast, a nie czekać na nią latami. Patrząc na historię Tobiasza, dopiero z perspektywy symbolicznych 112 lat widzimy, że czas poddania go próbie nie był nieznośnie długi.

 [Tobiasz] umarł w pokoju mając sto dwanaście lat i pogrzebano go uroczyście w Niniwie. A miał sześćdziesiąt dwa lata, kiedy zasłabł na oczy. A po przejrzeniu żył w dobrobycie i dawał jałmużny. W dalszym ciągu uwielbiał Boga i oddawał hołd majestatowi Bożemu (Tb 14,2).

Czego możemy nauczyć się od Tobiasza? Zaufania do Boga, bo możemy być pewni, że słowa Bożych obietnic zawsze realizują się w życiu tych, którzy okazują się wierni. Trzeba tylko pamiętać, że to Bóg jest Panem czasu i to On decyduje „kiedy”. Bóg nie działa według naszych oczekiwań, Bóg oczekuje, że będziemy chodzili Jego drogami.

Dla chrześcijanina dzielenie się z innymi jest okazją do dawania świadectwa. Prawdziwy dar jest radosnym darem z serca, jest działaniem świadomym i zaplanowanym: chcę pomagać innym w takim zakresie, w jakim Bóg mi błogosławi. Taki dar nie upokarza obdarowywanego, ale przywraca godność drugiemu człowiekowi, ponieważ nie ma nic wspólnego z budowaniem własnego, pozytywnego wizerunku, ani z dowartościowywaniem siebie. Prawdziwy dar nie szuka uznania u innych ludzi i nie jest interesowny. Prawdziwy dar dla drugiego człowieka to sprawa pomiędzy mną a Bogiem.

post_modlitwa-jalmuzna0

Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie (Mt 6,2-4).

W dawaniu, jego pierwszymi adresatami powinna być szeroko rozumiana rodzina i wspólnota.

A jeśli kto nie dba o swoich, a zwłaszcza o domowników, wyparł się wiary i gorszy jest od niewierzącego (1 Tm 5,8).

Często wolimy pomóc komuś obcemu, dać na zasadzie „daj i zapomnij” niż pomagać rodzinie czy krewnym. Może boimy się, że przyjdą znowu? W myśl zasady, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu, nie chcemy wchodzić z najbliższymi w zobowiązania finansowe. Czego uczy Biblia?

Nie będziesz żądał od brata swego odsetek z pieniędzy, z żywności ani odsetek z czegokolwiek, co się pożycza na procent. Od obcego możesz się domagać, ale od brata nie będziesz żądał odsetek, aby ci Pan, Bóg twój, błogosławił we wszystkim, do czego rękę przyłożysz w ziemi, którą idziesz posiąść (Pwt 23,20-21).

W Wielkim Poście w naszym rodzinnym budżecie dwie kategorie wydatków: „rozrywka” i „słodycze” zastępujemy kategorią „jałmużna postna”. Kwotę planowaną zwykle na „rozrywkę” i „słodycze” wpisujemy do kategorii „jałmużna postna”. Następnie w widocznym miejscu stawiamy puszkę-skarbonkę, która służy nam do zbierania jałmużny. Każdą kwotę, którą w Wielkim Poście mielibyśmy zamiar wydać np. na ciastka, czekoladę, bilety do kina czy teatru, po powrocie z zakupów wkładamy do puszki, podejmując w ten sposób ofiarę.

Jeśli w rodzinach są małe dzieci, to dobrą nauką dla nich będzie zbieranie jałmużny w ciągu całego tygodnia. Następnie wspólne przeliczenie zgromadzonych w puszce-skarbonce pieniędzy w sobotę wieczorem i zaniesienie ich w niedzielę do kościoła. Pieniądze przeznaczone na jałmużnę można złożyć do koszyka lub skarbonki z napisem „jałmużna postna”. Trzeba jeszcze pamiętać, aby kwotę złożonej jałmużny zapisać w wydatkach w budżecie rodzinnym.

Elżbieta Wrotek