Trzy lata temu podjęliśmy posługę pary diecezjalnej co wiązało się z realizacją wielu zadań opisanych w Zasadach DK. Pośród nich znalazła się odpowiedzialność finansowa: informowanie i zbieranie składki małżeńskiej w diecezji. Trzeba było rozmawiać z ludźmi o pieniądzach. O ile dla nas nie był to temat krępujący, bo ta sfera jest w naszym życiu uporządkowana i poddana Bogu, zauważyliśmy, że niektórzy uciekali od rozmowy z nami na temat pieniędzy. Zastanawialiśmy się dlaczego?

W Domowym Kościele bardzo chętnie rozmawiamy o życiu duchowym – przemawiamy ze szczytów duchowości, chodzimy do kościoła, modlimy się, czytamy Pismo Święte, realizujemy zobowiązania i uważamy siebie za szczodrych. Lecz kiedy mówimy o zarządzaniu swymi pieniędzmi, to ta sfera nie zawsze wygląda dobrze!
Dowiedzieliśmy się, że badania licznej grupy wierzących w Stanach Zjednoczonych pokazały, że „jeśli chodzi o sprawy finansowe, osoby religijne wyznające wartości chrześcijańskie i oddane Bogu, zachowują się w ten sam sposób, jak osoby niewierzące”. Przebadane osoby wierzące deklarowały, że:
- Przyjęły Pana Jezusa Chrystusa jako osobistego Zbawiciela.
- W ciągu ostatniego roku uczęszczały do kościoła przynajmniej trzy razy w miesiącu.
- Są przykładem moralności dla swej rodziny i sąsiadów.
Nie była to zatem przypadkowo dobrana grupa ludzi. Wszyscy byli religijni i oddani wartościom etycznym. Oto wybrane wyniki badań:
- 40 procent z nich wydawało więcej niż zarabiało.
- 20 procent z nich było na krawędzi rozwodu.
Problemy finansowe często są konsekwencją problemów emocjonalnych i duchowych
Pięćdziesiąt procent małżeństw w USA i Ameryce Łacińskiej kończy się rozwodem. Osiemdziesiąt procent rozwiedzionych małżeństw twierdzi, że trudności finansowe były jedną z głównych przyczyn ich problemów małżeńskich. Mamy przekonanie, że „Rozwód jest konsekwencją całego szeregu problemów małżeńskich takich jak brak pozytywnej komunikacji, błędne koncepcje na temat ról i obowiązków w małżeństwie, egoizm, nierealistyczne oczekiwania i im podobne”.
Tak jak rozwód jest konsekwencją wielu wcześniejszych problemów, podobnie problemy finansowe są rezultatem innych problemów osobistych i rodzinnych. Wśród nich są często brak cierpliwości, brak dojrzałości, niewłaściwa postawa wobec życia, niewiedza, niewłaściwe priorytety i zazwyczaj także wypaczony obraz Boga.
Niemożliwe jest, aby wypaczony obraz Boga nie wpłynął na naszą relację z Nim. To wpływa na nasze wartości, decyzje i postawy. I ma duży wpływ na zawartość naszych kieszeni. Dr Larry Burkett, jeden z założycieli Edukacji Finansowej Crown mówił, że „sposób traktowania pieniędzy i zarządzania nimi jest zewnętrznym wskaźnikiem naszego stanu duchowego”. Wspomniane badania pokazały również, że:
- Jedynie 34 procent członków kościoła oddawało 10 lub więcej procent swego dochodu na sprawy Boże.
- 40 procent oddawało mniej niż trzy procent swych dochodów.
- 25 procent nie dawało niemal nic!
Czy wydajemy więcej niż zarabiamy?
Bóg pyta nas wprost: „Czemu wydajecie pieniądze na to, co nie jest chlebem? I waszą pracę na to co nie nasyci?” Iz 55,2.
Kultura konsumpcjonizmu wywołuje niepotrzebny stres, kreując fałszywe potrzeby. Wyrobienie w sobie właściwej postawy wobec dóbr materialnych uwalnia nas od wielu rozterek i pozwala czerpać radość z drogi ku finansowej wolności. Jednak wielu ludzi nie może oprzeć się pokusie porównywania się z innymi nie godząc się na swoje ekonomiczne status quo. Są gotowi popaść w długi, aby mieć najmodniejsze ubrania, najlepszy samochód lub duży dom w najbardziej prestiżowej dzielnicy miasta i dopiero wtedy wydaje im się, że są szczęśliwi.
W Liście do Filipian 4,11-13 Św. Paweł napisał bardzo ważne słowa w tej kwestii – że nauczył się być zadowolonym w każdej sytuacji. Nikt nie rodzi się zadowolonym z natury; wszyscy musimy nauczyć się być zadowolonymi. Doktryna zadowolenia mówi, że musimy nauczyć się czerpać radość z takiej sytuacji ekonomicznej, w jakiej postawił nas dzisiaj Bóg. Boża wola jest bogactwem nieskażonym problemami wynikającymi ze strachu i chciwości – „Błogosławieństwo Pana wzbogaca, własny trud niczego tutaj nie doda” Prz 10,22. Zadowolenie nie wyklucza właściwie umotywowanej ambicji. Bóg chce, abyśmy pracowali sumiennie i stawali się coraz lepszymi zarządcami, pamiętając, że nikt ani nic oprócz Niego nie może zająć pierwszego miejsca w naszym życiu.
Pieniądze są ważnym wskaźnikiem naszego życia duchowego
W Ewangelii Św. Łukasza 16,10 Pan Jezus powiedział: „Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie”.
- Dlaczego Jezus mówił tak dużo o pieniądzach? Dlaczego, gdy nauczał w przypowieściach, wybierał pieniądze, jako treść swego przesłania?
Pieniądze stanowią kluczową kwestię dla każdego z nas, częściowo definiując naszą tożsamość. Interesujące jest, że Jezus Chrystus mówił tak wiele o pieniądzach, mimo iż w tamtych czasach naród żydowski zajmował się przede wszystkim uprawą ziemi, a nie handlem. Mówił o pieniądzach i zarządzaniu nimi, ponieważ są to kwestie uniwersalne. Nie każdy znał się na sianiu ziarna i zbieraniu plonów, ale każdy posiadał coś, dokonywał wymiany, kupował i sprzedawał.
- Czy pieniądze są złe?
Nie, pieniądze są tylko neutralnym środkiem wymiany dóbr. Lecz sposób, w jaki nimi zarządzamy wskazuje na nasz stan duchowy – zasady i wartości jakie wyznajemy. Na przykład, jeśli jesteśmy gotowi dać łapówkę, aby coś uzyskać lub uniknąć kary, świadczy to o naszych zasadach i wartościach: nie mamy poważania ani dla praw kraju, w którym żyjemy, ani dla prawa Bożego, gdy oba zabraniają korupcji.
Jeśli nie nauczymy się szczodrego dawania z majątku, jaki Bóg nam powierzył, dowiedziemy jedynie, że Bóg nie zajmuje pierwszego miejsca w naszym życiu, że nie jest Panem naszego małżeństwa, rodziny, domu i finansów.
Co Pismo Święte mówi o pieniądzach?
„Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie” (Łk 16,13). Pieniądze rywalizują z Bogiem o pierwsze miejsce w naszym życiu. To dlatego czujemy pokusę, aby postąpić niezgodnie z naszą wiarą i utracić swe świadectwo, aby uniknąć zapłacenia części podatków, nie ujawniając wszystkich dochodów lub wwożąc coś do kraju nie płacąc cła.
To jest istota rzeczy: jeśli jesteśmy gotowi kłamać lub kraść, aby zyskać trochę pieniędzy, to świadczy o tym, że w głębi serca nie wierzymy, że Bóg jest godny naszego zaufania. Nie wierzymy, że jest On wystarczająco potężny lub zainteresowany naszym losem, aby zmienić warunki, w jakich żyjemy, jeśli będziemy Mu całkowicie wierni. Zamiast tego pozwalamy, aby naszą wiarę przeniknął konsumpcjonizm, w rezultacie czego postrzegamy Boga jedynie jako narzędzie pomagające nam w konsumpcji. Myślimy o Nim jako o dostawcy usług, supermarkecie lub instytucji charytatywnej – a nie jako o Królu Królów i Panu Panów, Stwórcy wszechświata, podtrzymującego go swą mocą.
Mimo iż problem ten może manifestować się różnie w różnych kulturach, jego korzenie są uniwersalne. Nasz egoizm i skupienie na sobie uniemożliwia nam skupienie się na dawaniu Panu, jako elemencie naszego uwielbienia dla Niego. Potrzebujemy równowagi w naszym myśleniu o Bogu, pamiętając, że to Pan jest źródłem wszystkiego, kim jesteśmy i co posiadamy.
Jezus mówił o pieniądzach, ponieważ są one terenem walki o serca chrześcijan. Ewangelia Św. Mateusza 6,21 mówi: „Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje”.
W miarę jak świat pogrąża się coraz bardziej w kulturze konsumpcjonizmu, tworzącej nieustannie nowe potrzeby, trudno jest skupić myśl na tym, „co w górze” i być wiernym Jezusowi Chrystusowi. Pismo Święte mówi, że to, co uważamy za swój skarb, zawładnie naszym sercem. Rzeczy, które uważamy za swój skarb są prawdziwą istotą naszego życia. To priorytety, które odkrywamy zadając sobie pytanie, „Na co poświęcam swoje pieniądze, czas, siły, zdolności, talenty i marzenia na przyszłość? Do czego dążę?”
na podstawie studium biblijnego dla liderów Crown
Elżbieta i Mirosław Wrotek